Archiwum

Wpisy — strona 3 z 17

2015
Panama i Darien
20 marca 2015

Panama i Darien

Ani ja z Marcinem za daleko nie zajechaliśmy, ani Paulina daleko nie poleciała. Ale zacznijmy po kolei. Paulina miała lot powrotny do Gdańska przez Nowy Jork i Monachium. W Niemczech miała na przesiadkę cztery godziny. W

Bo do tanga trzeba trojga
6 marca 2015

Bo do tanga trzeba trojga

Naszą wspólną podróż należało zacząć po polsku, czyli od butelki alkoholu. Paulina planowała pić wieczorem wyłącznie caipirinhe, więc tylko z politowaniem patrzyła, jak w sklepie ładowaliśmy do plecaka litr ciemnego rumu

Złośliwość rzeczy martwych
1 marca 2015

Złośliwość rzeczy martwych

- Sto trzydzieści tysięcy colones. Sto trzydzieści tysięcy colones, to dwieście pięćdziesiąt dolarów – szybko kalkulowałem w myślach – Toć to miesiąc życia na bogato w Kostaryce i co najmniej dwa dwa w Ameryce Połud

Topielec w raju
19 lutego 2015

Topielec w raju

Po zakończeniu mszy Krysia zaczęła rozmawiać ze znajomymi, więc nie chcąc być niezręcznym ciężarem, po przywitaniu się z nimi, wyszedłem przed kościół. Nie byłem pewny, czy mam na nią czekać, czy po prostu się zawinąć, a

Kostarykański bezplan
17 lutego 2015

Kostarykański bezplan

Na międzynarodowym lotnisku Santamaria, wylądowałem o 20 lokalnego czasu. Sprawnie minąłem tłumy czatujących na bogatych turystów taksówkarzy i znalazłem się na drodze prowadzącej do San Jose. W pierwszej kolejności niec

Zdrada ideałów
12 lutego 2015

Zdrada ideałów

Stałem na nadbrzeżu karaibskiego portu i patrzyłem się na znikającą sylwetkę Nimbusa. - Miałem szczęście – pomyślałem po raz chyba setny w przeciągu ostatnich trzech tygodni. Gdybym trafił na jakiegoś kapitana palanta lu

Saint Maarten – Karaiby
3 lutego 2015

Saint Maarten – Karaiby

Wigilia różniła się od pozostałych dni tym, że Molly na kolację przygotowała pizzę, oraz murzynka na deser, a ja zamiast czytać lub pisać, obejrzałem trzy filmy. Prawdopodobnie najgorsze z możliwych. Zacząłem jak typowa

Jachtostopem przez Atlantyk
28 stycznia 2015

Jachtostopem przez Atlantyk

 Przepłynąć Atlantyk – to brzmi dumnie. W CV pewnie wyląduje, ale. No właśnie – ALE. Ludzie wyobrażają sobie, że to wyzwanie nie z tej ziemi. Wielotygodniowy rejs, sztormy, niesamowita pustka, brak ratunku w przypad

Hollywoodzki Happy End
25 stycznia 2015

Hollywoodzki Happy End

Nieco podłamany późnym popołudniem wróciłem do mieszkania Kai, gdzie zdałem jej sprawozdanie. - Nie martw się, jak coś to przecież święta możesz spędzić tutaj – powiedziała pocieszająco Jednak perspektywa spędzenia świąt

Rodzinka
20 stycznia 2015

Rodzinka

Obudziłem się o dziewiątej rano i stwierdziłem, że o dziwo nie mam żadnych objawów wczorajszej nocy, a jedyne czego tak naprawdę potrzebuję, to nawet nie wody, ale porządnej kąpieli. Na jachcie panowała cisza jak makiem