Przeglądając sieć w poszukiwaniu sponsorów, patronów czy też różnego typu porad natknąłem się na wiele różnych projektów podróżniczych. Większość z nich miała jedną wspólną cechę - słomiany zapał twórców. Najczęściej z powodów finansowych lub "komplikacji życiowych" projekty odpadały w fazie wstępnej, dlatego mogę śmiało powiedzieć, że pierwszy sukces już osiągnąłem znalazłem osoby zainteresowane projektem, patronów medialnych, sponsora i na 100% ruszam w niedzielę o 12.00.
Ostatnie dni były o dość ciężkie (parafrazując - "chcącemu zawsze wiatr w oczy"). Nie dość, że dorobiłem się zapalenia rogówki, co przy mojej wadzie wzroku jest dość uciążliwe (korzystanie z komputera przy wadzie -11(sic!) oznacza smyranie ekranu nosem) , to jeszcze okazało się, że firma wypożyczająca lokalizatory GPS, nie ma żadnego na stanie i pozostaje mi tylko opcja kupna. Koszty - zamiast 400zł za wypożyczenie, wyszło 1500zł za kupno - zabolało zarówno mnie jak i nowo nabytą kartę kredytową. Ale bezpieczeństwo nie ma ceny, a ów lokalizator GPS pozwoli w każdej minucie sprawdzić na moim blogu gdzie się w danej chwili znajduję ( z dokładnością do 6m ). Link z mapą znajdzie się po prawej stronie bloga w dniu wyjazdu.
Jutro pozostaje mi już tylko zaszczepić się, załatwić sprawy związane z rekrutacją na studia i rozpoczynam pakowanie. W sobotę prawdopodobnie zamieszczę pierwszy filmik na youtubie, pokazujący co i jak spakować na wyprawę, gdzie amplituda temperatur wyniesie około 60 stopni.
W tym miejscu chciałbym też podziękować moim znajomym, współlokatorom i rodzinie za fenomenalne przyjęcie pożegnalne. Spisek godzien zawodowców:)


Komentarze
Pod tym wpisem nie ma jeszcze komentarzy.
Komentarze przeniesione z archiwum bloga.