Nie, tym razem nie miałem tak oryginalnego pomysłu na projekt podróżniczy jak rok temu. Nieco zmieniłem idee. Postanowiłem, że połączę podróż autostopem, opisywanie jej i filmowanie, z bezpośrednią pomocą dla potrzebujących. Padło na najmłodszych w mojej małej ojczyźnie – Gdańsku, a dokładniej na Fundację Hospicyjną i Fundusz Dzieci Osieroconych.
Sam opis akcji znajdziecie tutaj, ale stwierdziłem, że poza nią warto, żebym napisał kilka słów od siebie. Przede wszystkim dlatego, że pewnie sporo osób zachodzi w głowę czy nie porywam się z motyką na słońce i jak mam zamiar zebrać 100 tys. złotych.
Tak naprawdę, od strony technicznej, pomysł jest prosty. Już za miesiąc ruszam w swoją podróż. Tym razem do Ameryki Południowej. Podobnie jak w przypadku wcześniejszych, będę ją opisywał i filmował na bieżąco. Ze statystyk wiem, że w przypadku takich wpisów, bloga jednorazowo odwiedza od 3-7 tys. osób. I tak sobie pomyślałem:
- „Kurczę, przecież gdyby każda z tych osób wpłaciła 10zł, to daje to majątek”.
Zacząłem kombinować i wpadłem na banalny pomysł. Każdy swój wpis będę kończył jednym zdaniem:
- „Jeśli się podobało, proszę, wpłać symboliczną kwotę na akcję”.
Bez specjalnych opłat, bez reklam. Zwyczajna prośba.
Oczywiście może się okazać, że to będzie za mało, dlatego wraz z Fundacją już kilka tygodni temu zaczęliśmy się rozglądać za firmą, która chciałaby wesprzeć hospicjum. W zamian uzyskałaby nie tylko zwyczajną satysfakcję, wynikającą z pomocy drugiej osobie, ale i również wymierne korzyści w postaci, czy to zamieszczenia baneru firmy na moim blogu, czy to tzw. linka. Póki co bezskutecznie, więc jeśli znacie, macie lub słyszeliście o firmie która mogłaby być zainteresowana, dajcie znać
No i ostatni element. Element, który prawdopodobnie ma znaczenie decydujące – dobrzy ludzie, do których akcją uda mi się dotrzeć. Ludzie, którzy obejrzą film, przeczytają opis akcji i dojdą do wniosku, że już dawno nikomu nie pomogli, a właśnie teraz jest ku temu okazja. Liczę na autostopowiczów, którzy zawsze spotykają na swojej drodze ludzi, którzy im pomagają, a oni nie mają szansy się odwdzięczyć. To jest ten moment, w którym sprawdza się przysłowie z drogi „Ty pomożesz mi, ja pomogę innym”.
Liczę na blogerów, którzy często mają o wiele większe możliwości dotarcia do szerokiego grona ludzi niż ja, a też nigdy nie wykorzystywali tego na taką skalę. I przede wszystkim liczę na Was moi drodzy. Na tych, którzy już nie raz pokazywali, że mogą robić coś pięknego czy to w przypadku Azmata i jego rodziny czy sierocińca w Tajlandii
A dla tych, którzy się wahają cytat znaleziony w sieci:
„Dlaczego waszym zdaniem współczucie jest czymś niewłaściwym? Dlaczego waszym zdaniem pomaganie bliźnim jest śmieszne? Dlaczego nikt się nie wstydzi agresji i brutalności, a żenuje go własna dobroć? Czy nie sądzicie, że coś tu stoi na głowie? „
Dlatego jeśli macie teraz chwilę proszę Was o udostępnienie tego linku:
http://www.siepomaga.pl/r/autostopemdlahospicjum
Gdzie tylko się da.
I pomoc.
Jak tylko się da.
Edit: pierwszego dnia udało się uzbierać 4000 złotych! Coś absolutnie niesamowitego!




Przemku jesteś świetnym, wartościowym gościem! Strasznie rzadko spotyka się w dzisiejszych czasach takich ludzi którym się jeszcze „coś chce”. Podziwiam Twoją pasję i to w jaki sposób żyjesz. Trzymam kciuki za powodzenie akcji(oczywiście przelewam zaraz pieniążki) i za kolejne podróże.
Bardzo żałuje że moja kumpela popełniła błąd wpisując Twój numer i nie mogłyśmy Cię bliżej poznać…a wszystkie byłyśmy mega oczarowane:)
Proste emocje. Proste słowa. Proste czyny. Z tego połączenia wyjdzie coś wielkiego i pięknego. Dziękuję za wytrwałość i chęć poruszania masy do działania.
Szczytna akcja i pieknie przedstawiona. Kibicuje Ci od dlugiego czasu i dlatego juz wykonalam przelewik. Oby wiecej bylo ludzi takich jak Ty! Powodzenia w nowej wyprawie! Czekam na relacje, szczegolnie z Camino.
Przemek życzę Ci żebyś uzbierał 4000 tys. złotych, ale popraw wyżej na 4 tysiące.