2014 · Autostopem przez życie

El Camino – przestaję pisać

← Wszystkie wpisy

Zarzekałem się, że będę pisał co dwa, maks co trzy dni. I co? I chętnie, ale nie o El Camino. Miałem wątpliwości podejmując tę decyzję, ale koniec końców uznałem, że najmądrzej będzie, jeśli miesiąc, który zajmie mi przejście trasy z Lourdes do Santiago de Compostela, będę pokonywał bez blogowania.

Czemu? Ano powody są dwa.

Powód pierwszy: monotonia

Niestety, albo i stety o tej porze roku na szlaku do Santiago nie ma wielu ludzi, a to właśnie z nimi z reguły są związane największe przygody.  Mało tego, na jego początkowym odcinku z Lourdes do Saint Jean Pied du Port, przez 130km, w ciągu pięciu dni, spotkałem jedynie dwóch pielgrzymów. To własnie oni byli wyjątkowymi momentami akcji w dniach poświęconych tylko i wyłącznie parciu, krok po kroku, na przód. Owszem, później jest już nieco lepiej i przynajmniej raz dziennie minie się kogoś na szlaku, ale wciąż są to wyjątki. Gdyby nie one każdy dzień wyglądałby dokładnie tak samo.

Pobudka-toaleta-marsz-śniadanie-marsz-pauza-marsz-pauza-marsz-nocleg. I tak przez 10 godzin dziennie, po 35km, przez miesiąc. Jedyne co się zmienia to widoki, które rzeczywiście są przepiękne i inne co każde pięć kilometrów. Ale widoczków, to mogę zdjęcia powstawiać. I to będę robił. Gdybym jednak miał opisywać wszystko co po drodze robię, to gwarantuję, że po trzecim poście przestalibyście czytać, bo ciekawsze rzeczy na pudelku znajdziecie.

Powód drugi: To moje

Na początku sam nie wiedziałem po co idę na Camino. Ba, do dzisiaj do końca nie wiem. Podziękować za wszystko co mnie do tej pory spotkało? Jasne, ale ciężko iść przez miesiąc po 10h dziennie i skupiać się tylko na dziękowaniu. Gdy człowiek spędza tyle czasu sam na sam ze swoją sieczką w głowie, to mimochodem, myśli pojawiają się różne. Często takie, które w codziennej monotonii gdzieś uciekały, albo co gorsza, ja uciekałem od nich.

W momencie, gdy to piszę, mija 8 dni od mojego pierwszego kroku z Lourdes. Przede mną jeszcze trzy razy tyle. To dużo czasu. Czasu, który pewnie w większości przemyślę. Postawię przed sobą pytania, na które być może uda mi się odpowiedzieć, być może nie.

Jednak cały problem polega na tym, że pytania, które muszę sobie zadać, odpowiedzi na nie oraz cały tok przemyśleń i wniosków, to moja osobista sprawa. Owszem, o rzeczach bardziej oczywistych lub uniwersalnych będę pisał, ale przemyślenia prywatne, a większość czasu zajmują jednak one, będę zachowywał dla siebie.

To będziesz pisać, czy nie?

Będę, ale inaczej. Do końca El Camino, nie będę opisywał samej podróży dzień po dniu, ale jedynie ludzi oraz co ciekawsze, ale nie dotyczące spraw prywatnych, przemyślenia, które przeszły mi przez głowę. Nie wiem, czy to dobry pomysł, czy nie, ale czuję, że to będzie zwyczajnie najlepsze rozwiązanie.

A jeśli jeszcze nie wsparliście akcji zbiórki dla hospicjum, którą zorganizowałem, to możecie tego dokonać tu i teraz –   siepomaga.pl/r/autostopemdlahospicjum

Komentarze (10)

Komentarze przeniesione z archiwum bloga.