2014 · Autostopem przez życie

Wyloguj się do życia

← Wszystkie wpisy

Jest super. Wystarczy, że wejdziesz na mojego bloga lub poprzeglądasz mój profil na Facebooku i możesz odnieść wrażenie, że produktywnie spędzam dany mi czas. Książka, filmy, podróże do Pragi, Wiednia, Finlandii, festiwale, spotkania ze znajomymi itp. itd. Jednak przyznaję się szczerze - jestem leniwą bułą.

Update: 9 kwietnia 2014 r.

Minął już tydzień od kiedy nie byłem na Facebooku, który uparcie przypomina o swoim istnieniu. Dzień w dzień dostaję do Marka e-maila z informacją, że ominęło mnie wiele ciekawych rzeczy.

fejskik

Jednak czy poza tym coś się zmieniło w moim życiu? Otóż nie. Wcale nie odczuwam braku masy wiadomości na „tablicy” i ciągłego korzystania z czatu, który przecież był nierozerwalną częścią mojej rzeczywistości.  To co zauważyłem, to mnóstwo czasu, który w tym momencie wykorzystuję czytając książki, ciekawe artykuły lub zwyczajnie spotykając się ze znajomymi.

Ale zróbmy małe podsumowanie tygodnia:

1) Magisterka.
Tak, napisałem 19 stron i przeszedłem do etapu, gdzie biorę się za część praktyczną. Byłem na konsultacjach z promotorem i wierzę, że uda mi się zamknąć całą pracę do końca kwietnia. Pierwszy rozdział oddany, więc cel wykonany.

2) Długość snu
Nie zawsze wyszło sześć godzin snu, ale też ani razu nie przekroczyłem siedmiu, więc też jest nieźle.

3) Bieganie
Pierwsze pięć dni biegałem codziennie, ale niestety, później kolejne trzy byłem w rozjazdach po Polsce i zwyczajnie nie miałem na to czasu. Od jutra jednak wyciągam jeszcze rower i dorzucam intensywną siłownię.

4) Inspiracje
Udało mi się zainspirować do działania aż sześć osób, z którymi co dwa lub trzy dni wymieniamy się e-mailem, w którym podsumowujemy swoje dotychczasowe postępy Aniu, Michale, Agnieszko, Marysiu, Kamilo i Marto – dziękuję, bo mnie motywujecie do jeszcze cięższej pracy

Początek: 1 kwietnia 2014 r.

Facebook, serwisy informacyjne, filmy, seriale. To tylko kilku z moich największych złodziei czasu. Niby zawsze ścigają mnie kolejne terminy, ale ciągle jakimś cudem zawsze mam  do załatwienia sprawy ważne i „ważniejsze”.

Od blisko pół roku „najważniejszą” rzeczą, którą muszę dosłownie odfajkować jest praca magisterska. Wprawdzie zarówno studia jak i magisterka obecnie nie są mi do niczego potrzebne, ale napisać ją trzeba. Dla świętego spokoju rodziców i dziadków.

Zaczynałem wielokrotnie, jednak zawsze coś mi przeszkadzało. Każdego kolejnego dnia znajdowałem powód, dla którego można było zacząć „jutro”. Dzisiaj jednak powiedziałem sobie dość (no i 31 marca skończyła mi się ważna naklejka na legitymacji studenckiej). Biorę się za pisanie i mam zamiar skończyć możliwie najszybciej.

Naukowcy już lata temu udowodnili, że jeśli swoje cele, czy postanowienia, publikujemy lub oznajmiamy przyjaciołom, to zdecydowanie łatwiej jest je osiągnąć. Dlatego swoje planuję umieszczać tutaj. Razem z aktualizacjami dotyczącymi ich realizacji. Tysiąc osób czytających to codziennie, powinno mnie wystarczająco zmotywować do podołania pierwszym trzem wyzwaniom.

Wyzwanie nr. 1

Nie loguję się na Facebook’a dopóki nie skończę magisterki. Oczywiście nie podejrzewam się o aż tak silną wolę, więc kilku dłuższych chwilach zastanowienia jak sobie z tym poradzić, wpadłem na całkiem cwany pomysł. Niech ktoś zmieni mi hasło do konta, a następnie odblokuje je dopiero w ustalonym terminie! Oczywiście pojawiają się kwestie zaufania (tajemnica korespondencji i takie tam), więc pierwszą osobą, która wpadła mi do głowy jest Stef. Tak, ta sama Stef, z którą poznałem się w Laosie, z którą spałem za darmo w apartamencie prezydenckim w Pradze i kręciłem film do Red Bulla we Wiedniu. Jest Austriaczką, więc jej polski jest równie płynny jak mój niemiecki. Podzieliłem się z nią swoim pomysłem i też go podłapała. Ustaliliśmy, że wzajemnie wymieniamy się hasłami do kont, a następnie zmieniamy je, żeby żadne z nas nie uległo pokusie zalogowania „na chwilę”. Cel – chcemy wytrzymać co najmniej 10 dni. Oprócz tego rezygnuję z internetu w telefonie, czytania wiadomości, oglądania seriali i filmów. Tak na dobry początek.

P.S. Fanpage Autostopem przez życie przejmuje mój brat, więc jak napiszę coś nowego, to on będzie Was o tym informować 

facebook

Paint level – medium

Wyzwanie nr. 2

Drugim powodem, dla którego mam mało czasu jest zbyt długie spanie. Dlatego również począwszy od dzisiaj odbieram sobie prawo do drzemek dłuższych niż 30 min oraz spania więcej niż sześć godzin.

Wyzwanie nr. 3

Bieganie. Ostatnie miesiące ani nie biegałem ani nie ćwiczyłem, więc się spasłem. Strasznie. Okrutnie. Jak tak dalej pójdzie, to patrząc w lustro będę widział Jabbe z Gwiezdnych Wojen, a jego fanem nigdy nie byłem. Na początek biegać będę co drugi dzień, ale z tym będzie związana dłuższa historia. Już niedługo dowiecie się o nowym projekcie, który ma na celu przygotowanie mnie do kolejnej podróży.

Wyzwanie nr. 4

Zainspirować choćby jedną osobę do zrobienia tego samego. Być może Ciebie. Nie oszukuj się, że ten problem Cię nie dotyczy, bo w obecnym świecie większość osób w większym lub mniejszym stopniu. Jeśli nie uzależnienie od mediów społecznościowych, to być może od portali informacyjnych lub kwejkopodobnych. Jeśli nie od komputera, to może od czegoś kompletnie innego. Zadaj sobie trudne pytanie – „Co byś zmienił?” – i to zmień!. Nie jutro, nie od poniedziałku, ale dzisiaj.

Swoją drogą prze­raża mnie dzi­siej­szy świat. Prze­raża mnie to jak ludzie przes­tają roz­ma­wiać, jak związki i re­lac­je między­ludzkie spro­wadzają się do tych kil­ku ki­lobajtów wiado­mości dzien­nie, krótkich, ury­wanych połączeń i wiążącego lajkowania zdjęć czy postów na Facebooku.Dlacze­go? Bo tak szyb­ciej? Łat­wiej? Bo brak nam cza­su? Nie, bo mieliśmy go za dużo i zaczęliśmy uzależniać się od jego marnowania.

Zro­zum, że każdy z nas dos­tał dokład­nie od­mie­rzoną ilość dni i wiele już z nich stracił bezpowrotnie. Wystarczy ściągnąć proste wtyczki podsumowujące ile czasu spędziłeś ostatnio przed komputerem, a uświadomisz sobie, że to tak naprawdę 20% Twojego życia. Są spra­wy, rzeczy i prze­de wszys­tkim osoby ważniej­sze niż ten dzi­ki pęd, do które­go włączasz się codzien­nie ra­no wstając z łóżka. Niż setki nikomu do życia niepotrzebnych wiadomości, zdjęć, filmów, śmiesznych obrazków na tablicy.

Otwórz w końcu oczy. Życie jest tyl­ko jed­no.

Komentarze (32)

Komentarze przeniesione z archiwum bloga.