Dzisiaj podliczyłem ile wydałem i powiem szczerze - zabolało.
- wizy - 1277 zł
- kamera cyfrowa - 1700 zł
- blog - 100 zł
- ubezpieczenia - 200 zł
- przewodniki - 150 zł
- karty pamięci - 350 zł
- statyw - 150 zł
A przede mną jeszcze:
- wypożyczanie nadajnika GPS 500zł + kaucja 1200 zł
- zakup nowego plecaka - 500 zł
- bezpośrednie wydatki na życie w podróży - 2000 zł
- szczepienia - 300 zł
Już nawet nie liczę kosztów benzyny, jaką spaliłem, załatwiając wszystko. Miałem nadzieję na większą ilość sponsorów, ale jest jak jest i pozostaje się cieszyć z tego, co mam. Wojciech Cejrowski powiedział kiedyś, że "marzenia nie mają ceny, a bilety lotnicze i owszem. Ale niech Cię to nie zatrzymuje! Sprzedaj lodówkę i jedź!" - true story! Wszystko co zarobiłem przez ostatni rok wydam na podróż.
W najbliższych dniach wizyta w Centrum Chorób Tropikalnych (dur brzuszny i malaria), u okulisty i w Centrum Krwiodawstwa.
Btw. Jeżeli ktoś ma pożyczyć raki i czekan, które będą mi potrzebne do wspinaczki na Elbrus, to chętnie przygarnę!


Komentarze (3)
Komentarze przeniesione z archiwum bloga.