2013 · Wyprawa
Azja
Ponad 90 dni w drodze: Rosja, Kazachstan, Kirgistan, Chiny, Birma i Indie. Wyprawa opisywana dzień po dniu.
-
12 lipca 2013 Odliczanie Za ile ruszam? Nie wiem! Dzisiaj zadzwoniłem do biura, które zajmuje się wyrabianiem dla mnie wiz, żeby dowiedzieć się, na kiedy wszystko będzie gotow… -
13 lipca 2013 Najczęstsze wymówki Piszę ten post w sumie pod wpływem chwil. Jest piątek wieczór, brzydka pogoda, więc pakuję ostatnie graty przed podróżą, w którą ruszam w tym tygodniu… - 18 lipca 2013 Ruszam Ruszam. Właśnie. Co to oznacza? Plecaki już stoją spakowane pod drzwiami, a ja jak zwykle w takich momentach siadam i myślę, a co myślę, to piszę. Czę…
- 21 lipca 2013 Dzień 1 - dzień zepsutego fotela Oto jest! Pierwszy wpis z podróży, który pewnie rozczaruje wszystkich, a już na pewno tych, co oczekiwali pościgów, policji, ucieczek, wybuchów itd. B…
-
23 lipca 2013 Dzień 2 - kabanosy na granicy Wstałem razem z robotnikami, którzy od ósmej rano zaczęli używać młota pneumatycznego tuz obok mnie. Przypadek? Nie sądzę. Tak czy inaczej spakowałem … -
24 lipca 2013 Dzień 3 - Moskwa się dla mnie myje Mżawka. Od tego zaczął się mój poranek. Gdy już zmusiłem się, żeby otworzyć oczy, postanowiłem zerknąć, co dzieje się na zewnątrz, bo panujący w namio… -
26 lipca 2013 Dzień 4 - Londyn wschodu Szalony dzień. Od początku do końca. Artem z Iloną wstali o 7, żeby o 8 wyjść do pracy, więc postanowiłem, że powylegiwuję się w łóżku, aby nie robić … -
29 lipca 2013 Dzień 5 - Moskwa okiem mieszkańca Obudziłem się z planem zobaczenia Moskwy taką jaka jest naprawdę, a nie tylko części dla turystów, która jest piękna lśniąca i błyszcząca. Oprócz tego… -
30 lipca 2013 Dzień 6 - Pierwsze spotkanie Na początku myślałem, że będę musiał wstać i wyjść razem z Artem, bo przecież miałem jego klucze od domu. Na szczęście rano powiedział, że mogę je po … - 1 sierpnia 2013 Dzień 6 i 7 - stopowanie - heeeeę? Post jest nudny. Jak nie chce Ci się czytać, to wystarczy ostatnie jego zdanie i zapraszam ponownie ;) Pierwszy fragment trasy z Dimitrieva pokonałem …
-
2 sierpnia 2013 Dzień 8 - Kazań Salim zarządził pobudkę o 8 rano, bo mimo, że była sobota, to musiał pracować. Zdziwiło mnie to, więc gdy godzinę później szliśmy w kierunku metra zap… -
5 sierpnia 2013 Dzień 9 i 10 - autostopowy maraton i kazachstański warsztat Miałem już serdecznie dość deszczu. Od kiedy ruszyłem z kraju, codziennie deszcz. Jestem niemalże na 100% pewny, że podczas tegorocznej podróży widzia… -
7 sierpnia 2013 Dzień 11 - jezioro, które znikło Ciepło. Czuję jak pierwsze promienie słoneczne ogrzewają mi twarz. Przeciągam się w łóżku i patrząc za okno uśmiecham szeroko. W końcu znalazłem to cz… -
9 sierpnia 2013 Dzień 12 - czystość, wolność, niezależność Szczerze obawiałem się kaca, ale gdy o 9 wstałem, nic takiego nie czułem. Pewnie jeszcze jestem pijany - pomyślałem, z przerażeniem przypominając sobi… -
11 sierpnia 2013 Dzień 13 - niszczycielska burza! Szlag by to! Znowu właczyłeś latarkę przez sen! - nieprzytomnie pomyślałem otwierając oczy. W namiocie jasno jak w dzień. Zacząłem się rozglądać za źr… -
14 sierpnia 2013 Dzień 14, 15, 16 i 17 - Astana Już od 7 rano przewracałem się z boku na bok i nie wiedzieć czemu, nie mogłem spać. W końcu się zirytowałem i siadłem na pobliskim taborecie, myśląc c… -
18 sierpnia 2013 Dzień 18- kazachska Szwajcaria Do Borovoje przyjechałem odpocząć, ale odpoczynku nie znalazłem. Wyglądało to mniej więcej tak, jakbym przyjechał do Zakopanego cieszyć się naturą i r… -
20 sierpnia 2013 Dzień 19, 20, 21, 22 - droga do Sodomy Dzień 19 i 20 Znając nieciekawe prognozy pogody dla Borovoje, zerwałem się z samego rana. Szybko spakowałem namiot i ruszyłem na trasę. Na raty dostał… -
21 sierpnia 2013 Dzień 23 - początek prawdziwej przygody. Nic nie zwiastowało jak bardzo zwariowany miał być to dzień. Wstałem z samego rana i po upewnieniu się, że wszystko zabrałem, czekałem już tylko na Ed… -
22 sierpnia 2013 Dzień 24 - gwiazdki z nieba Wczoraj wyrałem sobie najgorsze z możliwych miejsce do spania. Między toaletą a kuchnią. W mieszkaniu mojego hosta było dwóch lokatorów i dwóch couchs… -
23 sierpnia 2013 Dzień 25 - Spotkanie z uśmiechem Wyspałem się. Pierwszy raz od dawna, nie obudziło mnie ani słońce, ani deszcz, ani nikt nieznajomy. Tym razem obudziłem się kiedy chciałem, a jedynym … -
25 sierpnia 2013 Dzień 26 - Kirgistańska rzeczywistość. Pierwszego stopa tego dnia złapałem raz dwa, a starszy jegomość za kierownicą nawet nie pytał się o pieniądze. Zrobiłem tylko jeden błąd i zgodziłem s… -
29 sierpnia 2013 Dzień 27 - górski przedsmak Wiedziałem, że będzie ciężko, ale nie sądziłem, że aż tak. Wstałem z samego rana, żeby załapać się na poranny ruch aut, ale coś takiego jak 'poranny r… -
29 sierpnia 2013 Dzień 28 - górskie życie Dzień 28 Nauczony doświadczeniem dnia poprzedniego, wstałem jeszcze wcześniej. Przede wszystkim dlatego, że około południa skwar robił się naprawdę ni… -
30 sierpnia 2013 Dzień 29 - świąteczna paczka Skwar. Godzina 6.30, a w namiocie jak w piecu. Rozpinam śpiwór i skopuję go nogami na drugi koniecmojego małego domku. Wdech, wydech. 'Nigdy więcej sa… -
31 sierpnia 2013 Dzień 30 - 'Sary Tash - Kashgar' Wczoraj rano było paskudnie gorąco, dzisiaj dla odmiany, paskudnie zimno. Gdy otworzyłem oczy, to widziałem parę wodną, którą wydychałem. 'Niezły pocz… -
1 września 2013 Dzień 31 - do Chin jeszcze trochę 'Jestem czysty, jest mi ciepło i jestem w Chinach' - właśnie to pomyślałem gdy się obudziłem i aż się do siebie uśmiechnąłem myśląc dalej 'Dojechałem … -
2 września 2013 Dzień 32 - autostop w Chinach Do przejechania z Kashgaru do Turpanu miałem blisko 1700km, czyli na autostopowe oko, dwa dni jazdy i powinienem być wieczorem dnia drugiego. Nie chcą… -
4 września 2013 Dzień 33 - chińskie zwiedzanie 4 godziny sny w pozycji pół siedzącej-pół leżącej, dały mi się we znaki i gdy o 8 rano ruszyliśmy dalej czułem się jak wrak. Na domiar złego, spałem w… -
5 września 2013 Dzień 35 - Wielki Mur Chiński Wstałem równo ze słońcem, które na horyzoncie pojawiło się około 7 rano. Spakowałem wszystko i z nie do końca jasnym planem zobaczenia Wielkiego Muru … -
6 września 2013 Dzień 36 - powiew gościnności Nie obudziło mnie ani słońce, ani deszcz, ani nawet trąbienie samochodów na pobliskiej drodze. Obudziły mnie fajerwerki. Blady świt, a ktoś z niedalek… -
9 września 2013 Dzień 37 - Wyżerka Czułem się nieswojo schodziąc rano do recepcji. Miałem niełatwe zadanie wytłumaczenia pracującej tam dziewczynie, żeby zadzwoniła po swojego szefa. Ju… -
10 września 2013 Dzień 38 - budda, Budda, budda! Specyficzny poranek. Obudziłem się przed 7 rano i o dziwo byłem wyspany. Otwieram namiot, a tam jeziorko, którego wczoraj jak się rozbijałem nie widzi… -
11 września 2013 Dzień 39 - cud na bramkach O 8 byłem gotowy, żeby ruszyć w kierunku Xian, ale niemiłosiernie padało. Sprawdziłem prognozę pogody i miało przestać o 10, więc podjąłem decyzję, że… -
13 września 2013 Dzień 40 - dzień lenia Czysty i wyspany budziłem się nie dalej jak 3 dni temu, więc nie było to nic niezwykłego. To co naprawdę było komfortowe, to świadomość, że nigdzie ni… -
14 września 2013 Dzień 41 - Terakotowa Armia Pobudka w bojowym nastawieniu. Budzik dzwonił o 6.30 i nawet nie skorzystałem z opcji 'drzemka', tylko sturlałem się z łóżka i poszedłem pod prysznic.… -
15 września 2013 Dzień 42 i 43 - w trasie Wczoraj wieczorem napisał do mnie Tomek, Polak mieszkający w Chengdu, że mnie serdecznie zaprasza do stolicy Syczuanu. Okazało się, że również jest au… -
17 września 2013 Dzień 44 - powitanie Chengdu Jak trzeba do roboty lub na uczelnię, to nigdy nie mogę wstać o 7 rano, a w podróży zawsze mi wychodzi i to bez przymusu. Kolejny dzień padało, ale sp… -
18 września 2013 Dzień 45 - poszukiwanie uśmiechu Minęło blisko trzy tygodnie od ostatniego spotkania z dziećmi, więc chciałem w końcu jakieś zorganizować. Gdy tylko wstaliśmy, zaczęliśmy z Tomkiem pr… -
21 września 2013 Dzień 46 i 47 - rozczarowania, zwiedzanie i wyznanie win Przez cały mój pobyt w Chengdu pogoda była typowo jesienna. Ołowiane chmury, brak słońca i padający od czasu do czasu deszcz. Nie inaczej było 46 dnia… -
24 września 2013 Dzień 52 i 53 - komu w drogę temu karta wygasa Jestem ciapciak. Do podróży przygotowywałem się blisko 6 miesięcy i nie sprawdziłem tak podstawowej rzeczy, jaką jest termin ważności karty. Wyrabiałe… -
25 września 2013 Dzień 54 i 55 - Piękno, pięknie i najpiękniej Paskudnie zimno. Naciągam śpiwór na nos i za nic nie chce mi się z niego wyjść. Dopiero gdy usłyszałem dzieciaki wychodzące do szkoły i śmiejące się z… -
26 września 2013 Dzień 57 i 58 - kierunek Laos! Spało się paskudnie, bo mój współlokator z Malezji oglądał film do 4, a później nie dość, że potężnie chrapał, to jeszcze nie wyłączył światła. O rano… -
28 września 2013 Dzień 59 i 60 - Laos! Odkąd wyjechałem z Polski, moim największym zmartwieniem była pogoda na półwyspie Indochińskim. Wszyscy straszyli mnie porą deszczową i w sumie równie… -
29 września 2013 Dzień 61, 62 i 63 - przygoda czas start! 5:00 ' Mhmhmmm ' 5:01 ' Chłopaki wstajemy...mhmhmmm ' 5:02 ' Dobra, wstawać irlandzko-hinduskie smierdziele, bo Was zaraz wykopie na zewnątrz. ' Eanna… -
30 września 2013 Dzień 64, 65 i 66 - Run Pasha! Run! Słowem wstępu. Wiem, że sporo osób czekało na ten wpis i się nie dziwię. 3 dni, które opisałem niżej sprawiły, że po raz pierwszy w podróży musiałem i… -
2 października 2013 Dzień 67, 68 i 69 - znowu w trasie Już wczoraj spakowałem wszystkie rzeczy, aby móc opuścić hostel skoro świt. O 6 rano byłem na nogach i po zostawieniu klucza w pustej recepcji, skiero… -
2 października 2013 Dzień - 70, 71, 72 i 73- W niebie Postcards from Europe. Projekt, który napędził całą tą podróż i dzięki któremu ma ona głębszy sens, niż tylko przygody, zwiedzanie i doświadczanie wsz… - 3 października 2013 Dzień 74 i 75 - zwolnij aby nadać życiu bieg Ten post będzie nieco inny. Nie będę w nim opisywał ani tego co widziałem, ani tego co doświadczyłem, ale raczej to czego się nauczyłem do tej pory. N…
-
5 października 2013 Dzień 75 - Autostopem do Birmy Życie w sierocińcu codziennie zaczyna się o 6.00, więc nie miałem wyjścia i zostałem wyciągnięty z namiotu przez krzyczące dzieci "Techacher sleepingo… -
7 października 2013 Dzień 76 - Złota Pagoda Jak mnie leczą ludzie, którzy słuchają głośno muzyki, zwłaszcza jeśli robią to o pogańskich godzinach. Od 5 rano w domu, który znajdował się niedaleko… -
9 października 2013 Dzień 77 - Kierunek Bagan Moim kolejnym punktem zwiedzania Birmy miała być wizyta w Bagan, miejscu gdzie znajduje się ponad 2000 świątyń buddyjskich. Do przejechania miałem bli… -
11 października 2013 Dzień 78 - polski Bagan Wczoraj spałem jak zabity już o 20, więc już jak tylko zaczęło świtać, to zacząłem się niespokojnie wiercić. " Czas się zbierać" - pomyślałem i usiadł… -
11 października 2013 Dzień 79 - Droga do Mandalay To, że w nocy padało, to mnie średnio obchodziło. Bardziej bolał mnie fakt, że jak już przestało, to krople spływającego z dachu deszczu, z hukiem ude… -
14 października 2013 Dzień 80 - Codzienność w Birmie Cały dzisiejszy dzień spędziłem w Mandalay, mieście gdzie nie ma specjalnie nic do zobaczenia, ale jest to jeden z trzech najważniejszych ośrodków mie… -
15 października 2013 Dzień 81 - droga przez mękę Na granicę z Indiami dostać się jest ciężko, ale byłem pewny siebie. Zbyt pewny. Patrząc na mapę spojrzałem na odległości, główne trasy, miejscowości … -
16 października 2013 Dzień 82 - ładowanie baterii Wczoraj guru wioski powiedział mi jasno - " Do Kalewa nie dojedziesz. Musisz wziąć łódź". Nie miałem wyjścia i musiałem się cofnąć do Monywa, które by… -
22 października 2013 Dzień 82 - Kierunek Indie Klimatyzacja ma jeden minus. Jak się zrobi pranie, to rzeczy w pokoju nie wyschną w jeden wieczór. Nie ma nic gorszego niż wsadzić wilgotne ciuchy do … -
25 października 2013 Dzień 83 - Co dalej? O 6 byłem już spakowany i gotowy, ale nic nie jechało. O 6.30 obudził się lekko spanikowany Imigracyjny, który był święcie przekonany, że postanowiłem… -
26 października 2013 Dzień 84 i 85 - Droga do Pyey Brak okna i klimatyzacja w pokoju zrobiły swoje i spałem jak zabity do 10. Nie obudziło mnie ani gorąco ani odgłosy ulicy. Dopiero gdy w podświadomośc… -
27 października 2013 Dzień 86 i 87 - Pyey i rodacy Z Andrew umówiłem się dopiero na 9, bo chciałem się wyspać, ale już od 6 niespokojnie się kręciłem. Prawda jest taka, że już na tyle się przyzwyczaiłe… -
28 października 2013 Dzień 88 i 89 - Ngapali Jak to zwykle bywa ze spaniem na dziko, w miejscach zamieszkanych przez ludzi, wstałem wcześnie, bo od świtu w okolicach namiotu kręcili się ciekawscy… -
30 października 2013 Dzień 90 - Do przodu marsz! Zerwałem się z samego rana i już o 6.30 siedziałem w tuk-tuku, który wywiózł mnie z plaży Ngapali do miejscowości leżącej na trasie w kierunku Yangonu… -
2 listopada 2013 Dzień 91 i 92 - Byle do Yangonu Nie licząc tego, że mój gospodarz w nocy się rzucał i donośnie harchlał, to spało się wybitnie dobrze. Jedyne co mi się dało we znaki, to paskudny zap… -
2 listopada 2013 Dzień 92 i 93 - Nie tak szybko Z rana miałem małe Deja vu. Spałem w tym samym hotelu, wstałem o tej samej porze, zjadłem to samo śniadanie i ruszyłem na ten sam autobus, który miał … -
3 listopada 2013 Dzień 95,96,97,98 - Happy End "Znowu mam gorączkę." To była moja pierwsza myśl, gdy się rano obudziłem. Wczorajszy wiatrak w kafejce internetowej mnie rozłożył do końca i choroba w… - 4 listopada 2013 7 cudów świata Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile razy zaczynałem ten wpis i ile czasu zajęło mi jego napisanie. Zastanawiałem się czy opisać powrót do domu, czy sp…
- 14 listopada 2013 Bo jak żyć, to z uśmiechem! Post pisany pod wpływem chwili (i butelki wina) po ponad tygodniu ciszy na blogu. Wróciłem do rzeczywistości. Nie szarej, tylko wesołej i pięknej w sw…
-
20 listopada 2013 No nie wierzę Każdy, kto choćby jednym okiem śledził ostatnio wydarzenia na Facebook'owym fanpage mojego bloga, zdaje sobie sprawę, że w moim życiu wydarzyło się os… - 15 grudnia 2013 Ostatni miesiąc Dramat! Mówię Wam! Na blogu kompletnie nic nie pisałem od blisko miesiąca, bo po ludzku nie miałem czasu nawet na najkrótszego posta. Wprawdzie z ucze…

